SOUR Deli Bar, czyli wielkie koreańskie rozczarowanie!

Cześć Praga Południe!

Dzisiaj odwiedziłam jedną z popularnych miejscówek na mapach Google. Nie miałam w planie pisać nic o niej na blogu, bo jednak chcę zbierać tutaj dobre miejsca, ale nie mam wyjścia… Zaraz Wam powiem dlaczego!

SOUR Deli Bar - wnętrzne

Wszystkie stoliki puste!

Podczas szukania smacznego miejsca do zjedzenia, skuszona opiniami Google, natrafiłam na SOUR. Opinie dają nadzieję, że jednak jest smacznie, choć wolę czytać te negatywne komentarze, by być przygotowaną… w tym momencie powinnam odpuścić, ale tyyyyyle pozytywów, że człowiek czasami nie dowierza i chce sprawdzić sam.

Pierwsze wrażenie pozytywne – spodobało mi się po przekroczeniu progu lokalu. Uderzył mnie fajny, „jesienny” wystrój. Lubię jeść w ładnym otoczeniu – za to gwiazdka. Gości niewiele – były zajęte dosłownie dwa stoliki, więc zostałam dość szybko obsłużona. Faktycznie, obsługa mogłaby się uśmiechać i może jakoś zagadać? Z pewnością wpłynęłoby to na odbiór miejsca, bo pomimo ładnego wnętrza czuć było w nim „chłód”.

Karta dość bogata, ale mój wzrok od razu przyciągnęło jedzenie koreańskie! Skusiłam się na koreańską klasykę – KFC, czyli korean fried chicken, które kosztowało 39zł. Na danie nie czekałam zbyt długo, co mnie ucieszyło, bo byłam naprawdę głodna!

„Koreańskie kurczaki KFC” które nie mają nic wpólnego z koreańskim KFC.

Udawane koreańskie

KFC było podane w dość nietypowy sposób, nigdy takiego nie widziałam, aż odniosłam wrażenie, że ta „pierzyna” z wierzchu ma coś tuszować. Miało być luksusowo, a wyszło śmierdząco. Nie wiem co na nim było (suszona skóra z ryby?), bo po podaniu dania do stolika kelnerka zdążyła odejść, a później już mnie to nie interesowało, bo danie mnie bardzo rozczarowało! Kurczaki nie były w ogóle chrupiące! Panierka była mokra, odchodziła od kurczaczków i zostawała w „glazurze”, która przypominała czerwony sos. To danie wyglądało jak jakiś kurczak czerwonym sosie… i na pewno nie takim na bazie gochujang! Jadłam wiele koreańskich kurczaczków, ale te były naprawdę niedobre! Porcja kurczaków też niewielka, ale w tym przypadku dobrze, bo i tak nie zjadłam do końca. Dodatki również miały niewiele wspólnego z koreańskim jedzeniem, brakowało im charakterystycznej ostrości papryki gochugaru. Rozczarowanie…

Przybliżenie na „koreańskie kurczaki KFC” według SOUR Deli Bar

Podsumowanie

SMAK – 1/10

WYGLĄD – 2/10

CENA – 6/10

OBSŁUGA – 5/10

Jeśli chcecie zjeść w SOUR to na pewno unikajcie koreańskiego. Gdyby było ono poprawne, to cena z pewnością byłaby adekwatna – w końcu z dwukrotnym smażeniem w głębokim oleju to jednak zabawa. Nie wiem jak reszta dań, ale tego już na pewno nie sprawdzę, bo po dzisiejszej wizycie pozostał niesmak. Jeśli jednak macie ochote na koreańskie, to w Warszawie jest kilka miejsc godnych uwagi. 

Całym sercem do jedzenia mogę polecić Wam:

SEOUL Restauracja Koreańska [ul. Raabego 7 (na tyłach Galerii Ursynów), Warszawa]

Miss Kimchi [ul. Żelazna 58/62, Warszawa]

Korea Town [ul.Puławska 24B, Warszawa]

Epilog

Jak to nawinął Sokół: „na koniec, kilka linijek epilogu”. Dodałam tego posta, ponieważ powyższą opinię (w skróconej formie), dodałam na Google Maps. W końcu to tam znalazłam te zachwalające opinie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że doczekałam się odpowiedzi Właścicieli. A brzmiała ona następująco:

Odpowiedź właścicieli na opinię - SOUR Deli Bar - AsiaFantasia

Nie będę ukrywać, że nie spodziewałam się takiego czegoś! „Kurczak koreański nie powinien być chrupiący” – mogę ten fragment skwitować głośnym HAHAHAHA! Czy ten, kto odpisywał na mój komentarz, jadł kiedykolwiek koreańskie KFC? Właśnie cała sztuka polega na tym, że koreańskie kurczaczki KFC są chrupiące! To zasługa dwukrotnego smażenia w głębokim oleju, gdzie właśnie drugie smażenie wpływa na złocisty kolor i chrupkość – i nie mam na myśli panierki rodem z KFC (Kentucky Fired Chicken). Tak przygotowane kurczaczki obtacza się w glazurze, posypuje prażonym sezamem, szczypiorem i podaje. TYLE i aż tyle. 

Czytając dalej: „(…) Pani oczekiwania były bazowane na daniu z sieci amerykańskiego fast foodu” – pomyślałam zwięźle: “KURWA, czy to jakiś żart?!”, jak w ogóle można napisać Klientowi, że oczekiwania bazowały na fastfoodzie KFC? SERIO? Może i faktycznie nie znałam japońskiej nazwy (poprawnie katsuobushi) tej ryby, ale wiedziałam, że to suszona, rybna „pierzyna”. I sorry, ale w koreańskich daniach bardzo rzadko się jej używa (koreańskie to nie to samo co japońskie jak coś!), a już na pewno nie w daniu takim jak KFC!

Postanowiłam więc edytować swoją opinię, aby odpowiedzieć i odnieść się do tego co napisali. Niestety, według Google moja odpowiedź narusza standardy. Jakie? Nie wiem, bo chcąc dowiedzieć się więcej nie widzę żadnej informacji. Napisana przeze mnie opinia na Mapach Google przez to też zniknęła, ale nie pozwolę na takie bezczelne zamykanie ust. Co jak co, ale mam prawo wyrazić swoją opinię nawet, jeśli jest odmienna. 

A Wy, moi drodzy Czytelnicy, doskonale wiecie, że co jak co, ale koreańską kuchnię uwielbiam i na swoim insta dzielę się z Wami wiedzą w tym temacie. Ostatnio jest mnie tam mniej, ale planuję powrót – do gotowania, jedzenia i tworzenia!

No nic, to by było na tyle.

Naprawdę nie polecam SOUR Deli Bar – nie dość, że nie zjecie tam dobrze, to jeszcze jak napiszecie nieprzychylną opinię to zostaniecie „potraktowani z góry”, że niby „w dupie byliście i gówno jedliście”. A, i podejrzewam, że część pozytywnych opinii to żebrolajki – akurat teraz są ich urodziny i za opinię na google (pewnie trzeba dać 5 gwiazdek xD) dostaje się lampkę prosecco. Także ten.

Wiecznie głodna (i tym razem rozczarowana) AsiaFantasia 

Spodobał Ci się ten post?

Podziel się nim ze światem – nie zatrzymuj tej wiedzy tylko dla siebie!

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *