Warsaw Restaurant Week X JACKPOT 777

Kolejny punkt odwiedzin podczas Warsaw Restaurant Week 2017 to Jackpot 777. Miejsce o którym nie słyszałam, choć jest to lokal połączony z Na Lato. Muszę przyznać szczerze, że dzień przed wizytą chciałam ją anulować. Dlaczego? 

Pamiętacie co pisałam o wizycie w Na Lato? Porcje, które zostały nam podane z menu festiwalowego, były tak małe, że wychodząc z lokalu myśleliśmy już co zjemy! Myślałam, że tak będzie też w przypadku Jackpot 777, ale chyba się trochę pomyliłam.

Na obiad, bo godz. 14:15 to pora obiadowa, wybraliśmy się na rowerach. To nic, że pogoda nie dopisywała, ale musiałam przetestować swój nowy nabytek. Po dojechaniu na miejsce, okazało się, że lokal nie przewidział odwiedzin rowerzystów, więc nasze rowery musiały zostać oparte o witrynę przy której usiedliśmy. Oprócz nas do menu festiwalowego przystąpiły trzy stoliki. Obok, w Na Lato, odbywał się spend rodzinny (było bardzo żywo i hałaśliwie), który nie pozwolił się zrelaksować i porozmawiać w ciszy. A miała być randka! 😂

W trakcie rezerwacji były do wyboru dwa menu (z pewnością nie zgadniecie, które wybraliśmy 😂):

Menu 1:
Przystawka
Jajko po szkocku z kaszanką i sosem tatarskim

Danie główne
Żeberka bbq z sosem kansas, domowymi piklami, wędzonym ziemniakiem i colesławem

Deser
Tarta czekoladowa z masłem orzechowym i popcornem

Menu 2:
Przystawka
Sajgonki serowe, słodki sos chili

Danie główne
Burger z buraka, wędzony batat, aioli kolendrowe

Deser
Tarta limonkowa z bezą

Miałam różne wyobrażenia dotyczące przystawki. Byłam ciekawa jak można podać coś, co w nazwie ma takie słowa jak: jajko po szkocku, kaszanka i sos tatarski, no i jak to może smakować! Wyglądało tak:

… a smakowało jeszcze lepiej niż wyglądało! Byłam zachwycona, Wojtas też. Talerz był ładny, kolorowy. Porcja niewielka, ale bardzo smaczna. Połączenie zaserwowane przez Szefa Kuchni było mistrzostwem! Wiecie, jak coś jest dobre, to ciężko to opisać słowami. Poza tym byłam głodna, okeeeej? Ale mogę Wam powiedzieć, że z niecierpliwością czekałam na resztę!

Tak bardzo czekałam na danie główne, bo to właśnie ono sprawiło, że wybraliśmy Jackpota. ŻEBERKA. No kto nie lubi dobrze zrobionych żeberek? No kto?! Przejrzałam zdjęcia na stronie WRW i wiedziałam, że to będzie strzał w dziesiątkę! Wcale się nie myliłam… Zobaczcie:

Chociaż zdjęcie nie oddaje całego uroku dania – musicie mi uwierzyć na słowo, że było P-R-Z-E-P-Y-S-Z-N-E. Teoretycznie całe danie mogło zostać podane na mniejszym „talerzu”, aby kompozycja była bardziej „zbita”, ale dzięku temu żeberka nie pływały w colesławie czy ogórkach . To naprawdę było pyszne! Wędzone żeberka idealnie odchodzące od kości (naprawdę czuło się ten dym!), pyszne pikle i wyśmienity colesław! Na samą myśl robię się głodna.

Deser – muszę przyznać, że bardzo się go obawiałam i tak samo bardzo się myliłam, bo (choć jestem żarłokiem!) czekoladowych deserów nie lubię. Tutaj chyba wolałabym zjeść tą tartę limonkową z bezą… ale: 

…no sami widzicie! Deser okazał się strzałem w 9-tkę! Nie był przekombinowany, masa z masła orzechowego była aksamitna, a orzechy były fajnym elementem. Widzicie ten popcorn? Jak wyglądał, tak smakował – zajebiście. Szkoda, że w kinach takiego nie mają, bo nikt by mu się nie oparł, a już na pewno nie ja!🍿 Truskawka okazała się dobrym pomysłem, żeby przełamać słodkość. Porcja idealna – większej z pewnością nie udałoby mi się zjeść, a gdyby jednak mi się udało to dostałabym jakiegoś ataku z nadmiaru cukru 😅

Warto pamiętać, że Jackpot to bar, a nie restauracja. Przed wybraniem się na Rozbrat, warto zapoznać się z informacją dotyczącą godzin otwarcia.

Jackpot777 okazał się miejscem w którym chciałoby się spróbować więcej. Miła, uśmiechnięta obsługa. Brakowało trochę „intymności” przez połączenie z Na Lato, no i najważniejszego – stojaków na rowery. A reszta to poezja!🥂

📍 Jackpot 777
>facebook<

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *